Iga Świątek, polska tenisistka, z sukcesem przeszła przez trzy pierwsze etapy Australian Open, napotykając na każdym z nich odmienne wyzwania. W swoim debiutanckim meczu pokonała kwalifikantkę Yue Yuan po zaciętym boju, kończąc spotkanie wynikiem 7:6(5), 6:3. Następnie, w drugiej rundzie, zdominowała Czeszkę Marie Bouzkovą, wygrywając 6:3, 6:3.
W sobotę Świątek zmierzyła się z Anną Kalinską. Mecz ten przypominał tenisowy rollercoaster, z każdym z trzech setów kończącym się wynikiem 6:1. Polka wygrała pierwszego seta, drugi padł łupem Rosjanki, a na koniec, dzięki determinacji i umiejętnościom, Iga przełamała opór przeciwniczki, zdobywając trzysetowe zwycięstwo. Po meczu przyznała, że nie była zaskoczona świetną grą Kalinskiej w drugim secie, ale z radością konstatowała, że w trzecim secie w końcu zrealizowała swoje założenia.
W kolejnej rundzie Iga natknie się na Maddison Inglis z Australii, która wejdzie na kort mając zamiar zaskoczyć faworytkę. Oryginalnie rywalką Świątek miała być Naomi Osaka, jednak japońska tenisistka wycofała się z powodu problemów zdrowotnych. Organizatorzy podkreślili, że będzie to drugie spotkanie obu zawodniczek po pięcioletniej przerwie, kiedy to Polka pokonała Inglis w Adelajdzie.
Dla 24-letniej Igi Świątek nadchodzący mecz to nie tylko walka o zwycięstwo, ale także szansa na zapisanie się w historii tenisa. Zwycięstwo w meczu z Inglis sprawiłoby, że Świątek stałaby się najmłodszą tenisistką od czasów Sereny Williams, która osiągnęła sześć ćwierćfinałów Wielkiego Szlema z rzędu.
Nie można jednak zapomnieć o Maddison Inglis, która, wspierana przez lokalnych kibiców, ma szansę na wyczyn, który mógłby przypomnieć wyeliminowanie najwyżej rozstawionej zawodniczki na Australian Open przez Wenyd Turnbull w 1980 roku. W ten sposób, nadchodzący mecz z pewnością dostarczy wielu emocji i być może wpisze się w historię zarówno dla jednej, jak i drugiej zawodniczki.
